29 VII Wspomnienie św. Marty

50dm1859760699

Niektórzy mówią, że to patronka pracoholików Można odnieść wrażenie, że to jedna z najbardziej niedocenianych postaci w Piśmie Świętym, a jednak tak wiele może nas nauczyć.

Choć zaliczono ją w poczet bliskich przyjaciół Jezusa, to bywa, że przedstawia się ją w złym świetle. Zawsze porównywana do siostry, zawsze na drugim miejscu za Marią. Święta Marta, opiekunka domu Łazarza i prawdopodobnie najstarsza z rodzeństwa, pojawia się w Ewangeliach zaledwie dwa razy.

Pierwszy fragment pochodzi od św. Łukasza, który opisuje scenę odwiedzin Jezusa w Betanii. Maria z uwagą słucha słów Chrystusa, a w tym czasie Marta zajmuje się domem. Jest zbulwersowana tym, że została osamotniona w pracy, a jej siostra zwyczajnie próżnuje. To normalna reakcja i pewnie każdy z nas na jej miejscu czułby się podobnie.
Marta nie wytrzymuje i robi wyrzuty Jezusowi: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. Jezus z wielkim spokojem odpowiada jej: „Marto, Marto martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba [mało albo] tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.
Brzmi szalenie niesprawiedliwie i nietrudno sobie wyobrazić smutek Marty. Nawet jeśli podwójne powtórzenie jej imienia ma wyrazić czułość, jak twierdzi papież Benedykt XVI, to w innych uszach będzie pobrzmiewało pobłażliwością i niedocenieniem pracy starszej siostry.

Papież tak opisuje tę scenę: „Po pewnym czasie Słowa Jezusa są bardzo jasne: nie ma w nich lekceważenia życia czynnego, ani tym bardziej hojnej gościnności, lecz wyraźnie uświadamiają one, że jedyną rzeczą naprawdę ważną jest coś innego: słuchanie Słowa Pana, a Pan w tym momencie jest tutaj — obecny w Osobie Jezusa! Wszystko inne przeminie i będzie nam zabrane, ale Słowo Boże jest wieczne i nadaje sens naszemu codziennemu działaniu.”

To wszystko prawda, ale nawet w tym komentarzu zachowanie obu sióstr jest wartościowane.

Po raz drugi pojawia się u Jana. W ostatnich dniach życia Łazarza, siostry posyłają po Jezusa, by ten zdążył pożegnać się z przyjacielem. Jezus dociera za późno, Łazarz nie żyje już od kilku dni. Wtedy Marta wybiega mu na spotkanie i mówi: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”. To mocne słowa, przebija z nich siła i pewność Marty. Jest bezpośrednia, nie owija w bawełnę i nie krępuje się przed oskarżeniem Jezusa o opieszałość. Swoją drogą to prawda, bo jak podaje Jan, Jezusowi nie spieszyło się do Betanii.

Jednak zaraz potem z jej ust padają jeszcze mocniejsze słowa: „Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga”. Następuje ogromnie głęboka wymiana zdań, może jedna z najgłębszych w całej Ewangelii. Jezus deklaruje Marcie, że jej brat zmartwychwstanie, na co ona rozsądnie odpowiada, że to jasne, bo powróci w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym.

Wtedy Jezus mówi: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?”, a Marta odpowiada „Tak, Panie! Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat”. Marta głosi to, z czego nie zdają sobie sprawy apostołowie. Widzi głębiej i lepiej, bo w Jezusie dostrzega tego, którego zapowiedzieli prorocy.

Marta jest postacią praktyczną, zdecydowaną i inteligentną. Choć do dziś dla wielu komentatorów pozostaje tą siostrą, która jest w cieniu Marii, to jednak stamtąd widzi rzeczy, których nie dostrzegają uczniowie. Co więcej mówi o nich na głos. Nie boi się zbesztać Jezusa, ale to wszystko wynika z jej miłości względem Pana. Tylko ci, którzy nas kochają, są w stanie wejść na ten poziom bezpośredniości.

Niektórzy mówią, że to patronka osób zapracowanych, gospodyń domowych. Warto w niej zobaczyć osobę, która ukazuje prawdziwą pokorę, która nie jest wycofaniem i brakiem zdania. Prawdziwa pokora jest wtedy, gdy mówi się to, co najważniejsze i robi się to szczerze. Taka właśnie jest św. Marta i tego powinniśmy się od niej uczyć.

Nowenna do św. Marty w sprawach trudnych

O cudowna św. Marto, uciekam się pod Twoją opiekę, powierzając się Tobie całkowicie o pomoc w moich potrzebach i wsparciu w moich doświadczeniach. Zobowiązuję się tę modlitwę rozpowszechniać. Pocieszaj mnie w smutkach i potrzebach, o co usilnie proszę przez Twoją wielką radość, która napełnia, kiedy w domu Twoim w Betanii gościłaś Zbawiciela świata Jezusa. Proszę Cię, uproś dla mnie i dla mojej rodziny, abyśmy w sercach Boga zachowali, a przez to na lekarstwo w naszych troskach zasłużyli, a szczególnie w aktualnej potrzebie… Ja Ciebie proszę Wspomożycielko we wszystkich potrzebach, pokonaj wszystkie trudności tak jak zwyciężyłaś smoka, kładąc go u swych stóp.

Odmówić: Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, 3x „Św. Marto, proś za nami”

Modlitwę należy odmawiać przez 9 wtorków przy zapalonej świecy.

Źródło: deon.pl